poniedziałek, 23 kwietnia 2018



Mogłoby się wydawać, że baśnie są czymś uniewersalnym, na czym wychowuje się każde dziecko. W końcu każdy słyszał o Kopciuszku, Małej syrence, Roszpunce i wielu innych baśniach, a współcześnie większość ludzi kojarzy je bardzo wyraźnie z ich disneyowskimi wersjami. Jednak ostatnio miałam okazję się przekonać, że to jak znamy daną baśń może się bardzo różnić.
Oto przedstawiam pięć baśni, które znam trochę inaczej.

1. Królewna Śnieżka:
Tutaj większość historii się zgadza. Jest zła królowa, która ma magiczne lustro, chce zabić Śnieżkę, ta ucieka do lasu i trafia na krasnoludki. Królowa to odkrywa i usiłuje się jej pozbyć samodzielnie przebierając się za starą handlarkę. I tutaj zaczynają się już różnice. Po pierwsze, Śnieżka nie poznaje żadnego księcia. Po drugie, próby zabójstwa są trzy. Najpierw gorsetem, potem grzebieniem, a dopiero na końcu zatrutym jabłkiem. Z dwóch pierwszych wyciągają ją krasnoludki, a dopiero przy jabłku efekt trwa dłużej. Krasnoludki rzeczywiście wkładają śnieżkę do szklanej trumny i dopiero tutaj wkracza książę... ale dalej nie ma ani słowa o pocałunku prawdziwej miłości. Śnieżka budzi się, kiedy jeden z niosących jej trumnę służących potyka się, a kawałek zatrutego jabłka wypada z jej gardła.




2. Kopciuszek:

Tej baśni w wersji spisanej istnieją dwie wersje, tą szerzej znaną (dzięki ekranizacji Disneya) jest spisana przez Charlesa Perraulta opowieść o Kopciuszku, wróżce i szklanym pantofelku. I wszystko byłoby się zgadzało, gdybym nie wychowywała się na wersji braci Grimm. W mojej wersji opowieści, ojciec Kopciuszka daje jej gałązkę, którą ta sadzi na grobie swojej matki. Jest też całkiem żywy i wyraźnie obojętny na niedolę swojej córki i zrobienie z niej służącej. Przed balem, Macocha złośliwie każe oddzielać jej soczewicę od popiołu w czym pomagają jej ptaki, ale i tak nie pozwala ostatecznie pójść na bal. Zrozpaczona Kopciuszek biegnie się wypłakać na grób swojej matki, z nieznanego powodu wiedząc, że krzyknięcie do drzewa "Drzewko, drzewko, wstrząśnij się, złotem srebrem obsyp mnie" sprawi, że dostanie strój. Rzeczywiście drzewo zrzuciło z siebie złotą suknię i jedwabne pantofle i Kopciuszek mogła pobiec na bal (w każdym razie ta wersja nie wspomina o dyniowej karecie i myszach zamienionych w konie). Nie ma też bardzo znanego przykazania o tym, że Kopciuszek musi wrócić przed północą. Zamiast tego dziewczyna ucieka z balu kiedy to ona ma na to ochotę, książę goni ją dwa razy, najpierw Kopciuszek chowa się w gołębniku, a potem na gruszy, aż trzeciego dnia balu, postanawia oblać schody smołą i tak książę zdobywa bucik, który każe wszystkim pannom w królestwie przymierzać. Podczas przymierzania jest też scena obcinania sobie palca i pięty przez obie siostry Kopciuszka i ptaki, śpiewające o tym, że książę wiezie złą narzeczoną.




3. Mała Syrenka:
Wszyscy chcielibyśmy, żeby historie kończyły się szczęśliwie, ale czasem tak nie jest. Przykładem baśni, która jest znacznie smutniejsza w moim dzieciństwie jest Mała Syrenka. Główna bohaterka rzeczywiście jest córką króla mórz i ma dwanaście sióstr, ratuje księcia z topiącego się statku i idzie do morskiej wiedźmy zawrzeć umowę - głos za nogi. Dostaje nakaz zdobycia miłości księcia w ciągu kilku dni, bo inaczej zginie... i tu historie się rozchodzą. Morska wiedźma nie mąci w żaden sposób w plany matrymonialne Syrenki, książę zwyczajnie zakochuje się w innej dziewczynie, przekonany, że to ona go uratowała, a nie syrenka i się z nią żeni. Siostry syrenki żeby ją ratować zawierają własny układ z wiedźmą i w zamian za swoje włosy dostają nóż, którym syrenka ma zabić swojego niedoszłego narzeczonego. Ona się na to nie zgadza i następnego dnia zamienia się w morską pianę.




4. Żabi Król:
Kolejna baśń która powinna się kończyć pocałunkiem prawdziwej miłości. Tyle, że... się nie kończy. W wersji którą ja znam z dzieciństwa, księżniczka bawi się złotą kulą nad stawem. Kula wpada jej do stawu i żaba zgadza się ją wyłowić w zamian za przysługę. Najpierw żaba chce zostać zabrana do pałacu, potem siedzieć z księżniczką przy stole (na wszystkie te prośby księżniczka zgadza się z obrzydzeniem), a na końcu spać w łóżku księżniczki. Na tę ostatnią prośbę, księżniczka rzuca żabą o ścianę, a wtedy zamienia się w pięknego księcia, który postanawia się z nią ożenić... Wciąż nie jestem pewna dlaczego miałby się żenić z kimś, kto właśnie rzucił nim o ścianę, ale z baśniami się nie dyskutuje.




5. Śpiąca królewna:
Chyba najmniej krwawa baśń z wymienionych wcześniej. I ma pocałunek na końcu. Różnica polega głównie na tym, że wróżek było dwanaście, a trzynasta była zła, bo Król i Królowa nie zabronili jej z braku złotego talerza. Księżniczka nazywała się różyczka a jej sen trwał sto lat i nie miał epickiej walki ze smokiem. Za to rodzice pilnowali dziecka i trzymali je w zamku, gdzie znalazła ostatnie wrzeciono w królestwie.




To byłoby na tyle baśni które ja znam inaczej. A Wy macie własne baśnie, które słyszeliście w innej wersji niż wasi znajomi? Albo może słyszeliście jeszcze inne wersje tych które ja wymieniłam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz