Swój wpis chciałam zacząć od tego, że z Netflixa korzystam od momentu kiedy wszedł do Polski i miałam okazję na własnej skórze doświadczyć jak baza się powiększała i pojawiało się coraz więcej opcji. Jednocześnie po tych kilku latach, kiedy ta platforma się na dobre rozgościła w Polsce, można zacząć się zastanawiać, czy na pewno spełnia wszystkie oczekiwania.
Zanim zacznę narzekać i wymieniać co mi się nie podoba, to jednak chciałabym wymienić niewątpliwe zalety korzystania z Netflixa.
Po pierwsze: Netflix zapamiętuje gdzie skończyłam oglądać i mogę spokojnie przerwać w połowie odcinka i nawet wrócić do oglądania na innym urządzeniu pół roku później (co mnie się często zdarza z serialami).
Po drugie rzeczywiście seriali i filmów ciągle przybywa (ale części ubywa, ale o tym za raz) i czasem pozwala to nadrobić klasykę kina, a czasem po prostu obejrzeć coś nowego, nie wymagającego zbyt dużo myślenia.
Poza tym nie potrzebuję telewizora, do oglądania seriali. To bardzo miłe kiedy mieszka się na przykład w akademiku, musząc dzielić dwadzieścia metrów kwadratowych przestrzeni z koleżanką (i to wliczając w te 20 metrów przedpokój i łazienkę).
Jak już zauważyłam, korzystanie z netflixa ma sporo plusów i osobiście nie korzystałabym z niego niemal dwa lata, gdybym nie uważała, że jednak to jest warte moich pieniędzy, jednak nie wszystkie moje oczekiwania się spełniły.
Pierwszym moim oczekiwaniem była wysoka jakość tłumaczeń. W końcu, jeśli się komuś płaci za tłumaczenie, to powinno być robione dobrze. Niestety z tym bywa różnie. I nie winię tu samych tłumaczy, którzy pewnie starają się zrobić jak najlepsze napisy, tylko system w którym każdy odcinek może być tłumaczony przez inną osobę i nikt nie kontroluje zgodności tłumaczeń, czego efektem jest tłumaczenie "Legion of doom" w Legends of tomorrow" na 4 różne sposoby na przestrzeni 3 odcinków. Nie do końca tak to powinno wyglądać.
Po drugie oczekiwałam wyboru. Pomijając wielkość samej bazy seriali, to brakuje mi możliwości wyboru ścieżki dźwiękowej, szczególnie w wypadku animacji. Część ma tylko angielski dubbing, część tylko polski, niektóre angielski i polski, nawet jeśli są japońskie albo francuskie. Jednak chciałabym móc obejrzeć rzeczy z oryginalnym dubbingiem. Albo w ogóle móc eksperymentować z tym i każdy odcinek móc obejrzeć w innym języku.
Dodatkowo brakuje mi czegoś, co jeszcze w 2016 netflix miał: możliwości zobaczenia z jaką ścieżką dźwiękową i napisami jest film bez konieczności włączania go. Nie wiem czemu ta opcja zniknęła razem z możliwością szukania po języku filmu, ale bardzo bym chciała żeby wróciła.
Punktem czwartym mojego narzekania jest różna baza napisów w zależności od kraju. O ile rozumiem, że istnieją prawne i pieniężne powody do ograniczenia bazy seriali inaczej w zależności od kraju, o tyle nie rozumiem, dlaczego wyjeżdżając za granicę nie mogę obejrzeć serialu, który na polskim netflixie jest z polskimi napisami. To może się wydawać mało istotne dla ludzi znających angielski, ale to dalej nie w porządku wobec tych którzy nie znają i chcieliby coś obejrzeć na wakacjach.
Dodatkowo mogę spokojnie marudzić na ubogość polskiej bazy (dlaczego zniknął Doctor Who? Dlaczego nie ma czwartego sezonu Sherlocka?), ale to co mnie czasem irytuje bardziej niż brak jakiegoś serialu to jego obecność częściowa. O ile jeszcze nie jest tak źle, kiedy dodany jest tylko pierwszy sezon. Może akurat Doktor Who nie jest zbyt problematyczny kiedy zacznie się go od piątego sezonu, ale to i tak irytuje, kiedy człowiek chciałby zacząć oglądać od pierwszego odcinka pierwszego sezonu, a nie obejrzeć tylko sezon drugi, bo to zostało dodane na netflixa.
Poza tym np. Dark Shadows nie ma w Polsce polskich napisów.
Może większość z tych rzeczy to nie są poważne problemy ale może drobne zmiany sprawiłyby, że w końcu obejrzę Monsters in Paris, który to film jest tylko z polskim dubbingiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz